Silesiair rusza na podbój Chin – odc. 1


minimini-290x290Po dwóch miesiącach przerwy w podróżowaniu w końcu ruszamy w trasę. Tym razem postanawiamy zostawić Europę i wybieramy się do Azji, a dokładniej do Chin (Shanghai oraz Pekin).

Do Chin podróżujemy w siedem osób: Paweł, Tomek (administratorzy strony silesiair.com.pl), Marysia żona Pawła oraz czworo znajomych z boiska. W Azji spędzimy 11 dni w terminie 26 kwietnia – 6 maja. Jednak naszą podróż zaczynamy już środowy poranek 24 kwietnia. Z Katowic do Warszawy podróżujemy autokarem PolskiBus.W Warszawie spędzamy jedną noc w hotelu by dnia jutrzejszego tj. 25 kwietnia o 9:35 z lotniska Chopin wylecieć w kierunku Chin (z krótką przesiadką w Zurychu). Z katowickiego dworca PKS wyjechaliśmy punktualnie i po 4h i 45min docieramy do stolicy. Przemieszczamy się metrem do centrum skąd kierujemy się w stronę hotelu. Po zameldowaniu zostawiamy bagaże i udajemy się na spotkanie ze znajomymi podróżnikami z WAWy. Na spotkanie z Kamilem, który pomagał nam w załatwieniu wiz zawozi nas Agnieszka. Odbieramy wizy i żegnamy się z Kamilem jeszcze raz dziękując mu za pomoc. Następnie kierujemy się do galerii Mokotów gdzie zaopatrujemy się w chińską walutę i wracamy do hotelu. Pod hotelem rozstajemy się z Agą dziękują jej za pomoc w przemieszczaniu się po Warszawie. Wieczór spędzamy oglądając mecz ligi Mistrzów.

20130426-142442.jpg

Czwartek 25.04
Pobudka 05:30. Szybki prysznic, śniadanie i pakowanie. Żwawo opuszczamy „skromne” progi hotelu udając się na dworzec PKP z którego odjeżdżamy liniami SKM na warszawskie lotnisko. Po drodze dołącza do nas kolega Piotrek (kolega z Katowic).

20130426-142649.jpg

Przed terminalem spotykamy ostatniego podróżnika naszej ekipy Krzyśka, będąc już w komplecie przechodzimy przez odprawę, nadajemy bagaże i z wydrukowanymi kartami pokładowymi kierujemy się w stronę security check. Na strefie wolnocłowej oczekując na boarding, robimy ostatnie zakupy, korzystamy z darmowego internetu oraz robimy kilka fotek samolotów.

Uziemiony Dreamliner PLL LOT

20130426-142710.jpg
Przed 9 pod gate 26 podjeżdża nasz Airbus A319 szwajcarskich linii lotniczych SWISS i po chwili zaczyna się boarding, ten czas niektórzy z nas wykorzystują na ostatnie telefony do rodziny, znajomych. Z Warszawy wylatuje z 15 minutowym opóźnieniem, które nadrabiamy w powietrzu. Obłożenie samolotu na oko to 95-98 % podczas lotu serwowany jest skromny katering składający się z rogalika oraz czegoś do picia. Lot mija dość szybko i w stolicy Szwajcarii lądujemy przed czasem. Opuszczanie samolotu trochę nam zajmuje gdyż część z nas została uziemiona w tyle samolotu. Na lotnisku od razu kierujemy się w stronę naszego gate’u E47.

20130426-142758.jpg

Przed przejazdem kolejką podziemną z terminala A do terminala E czeka nas jeszcze odprawa paszportowa. Przejazd kolejką trwa maksymalnie 2 minuty. Do odlotu mamy jeszcze ponad 1:30h i ten czas, część z nas wykorzystuje na robienie zdjęć samolotów, część na przerwę na papierosa.

20130426-142818.jpg

20130426-142837.jpg

Około 13:05 postanawiamy wejść na pokład samolotu przy sprawdzaniu biletów miła niespodzianka gdzie spotykamy „miejscowego”znającego kilka słów po polsku m.in. Dziękuję oraz jak się masz Krzysiu. W samolocie zajmujemy swoje miejsca w rzędzie 32 oraz 33 i oczekujemy na start, przed nami 12 godzin w powietrzu. Po godzinie od startu załoga rusza z pierwszym serwisem: przekąski w postaci krakersów + coś do picia z piciem przechodzą jeszcze z dwa razy w ciągu 30 minut co większości z nas się spodobało. Niestety nasze zadowolenie okazało się przed wczesne gdyż później załoga tak ochoczo nie serwowała napojów. Obiad został podany na około 2:30h po starcie. Moja (Paweł) przygoda z tradycyjnymi przewoźnikami jest bardzo mała ale z ręką na sercu przyznaję że SWISS w locie do Shanghaiu był gorszy niż ten który odbyłem w zeszłym roku Alitalią do Japonii. Lot przebiegł w małych męczarniach gdyż nie udało nam się zasnąć na dłużej niż 2 godzinny. Załoga na pytanie o napoje zbywała nas tekstami że wszystko co miało % się skończyło lub że nagle wpadamy w turbulencję. Na 2 godziny przed lądowaniem zostaje podane śniadanie i włączone ogrzewanie a po chwili na pokładzie Airbusa zapanowała sauna.

20130426-142852.jpg

20130426-142858.jpg

Wypełniamy jeszcze karty pobytowe i oczekujemy na posadzenie przez pilota maszyny na pasie. Staramy się jak najszybciej opuścić samolot i kierujemy się w stronę kontroli paszportowej. W kolejce czekamy jakieś 20 minut. Odbieramy paszporty i kierujemy się do strefy przylotów. Osoby nieposiadające chińskiej waluty wypłacają ją z bankomatu. Do centrum miasta postanawiamy dojechać Maglevem. Bilet w jedną stronę kosztuje 50 CNY ok. (25 PLN) osoby posiadające bilet na samolot mają prawo do 20% zniżki na jednorazowy wyjazd z terminala. Przejazd z lotniska do miasta trwa 6 minut i całą trasę pędzimy z prędkością 300km/h.

20130426-142955.jpg

20130427-002619.jpg

Po dotarciu do centrum i opuszczeniu metra wita nas ogromna liczba ludzi na ulicach i prawie 30 stopniowy upał. Próbujemy ogarnąć lokalizację naszego hostelu co na początku jest dość kłopotliwe ale po kilku cennych wskazówkach miejscowych przechodniów po 30 minutach docieramy do hostelu. Meldujemy się, rozpakowujemy, szybki prysznic i wyruszamy na pierwszy dzień zwiedzania Shanghaju. Pogoda świetna aczkolwiek żar lejący się z nieba doskwierał każdemu z nas. Miasto robi na nas ogromne wrażenie i sami do ostatniej chwili nie możemy uwierzyć w to, że mamy okazję spędzić tu urlop przez najbliższe 10 dni.

shanghai.jpg

20130426-142924.jpg

20130426-142931.jpg

20130426-142936.jpg

20130426-142913.jpg

20130427-000915.jpg

20130427-000900.jpg

20130427-003356.jpg

20130427-003450.jpg

20130427-003651.jpg


Like it? Share with your friends!

11 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

        1. Nikt nie wspominal o liniach Emirates… Ze zdjec i relajci mozna wywnioskowac, ze lot odbywamy liniami SWISS 😉

  1. no to polecam wam widok z „otwieracza” (WFinancial centre): ale nie z tarasu tylko kafejki/restauracji hyatta na 102 pietrze; fajny widok na Bund jeszcze z Vue Bar, Bar Rouge, M1NT(ciezko wejsc); 50 Moganshan Road (sztuka), jazzowe kluby z muza na żywo ( jz club, house of blues and jazz), i… spacer o swicie na Bundzie:)