Weekendowy wypad do Gruzji by Silesiair

P61500301-290x290Zapraszamy na naszą relację z Gruzji. Wypad niestety tylko około-weekendowy, na więcej nie pozwoliły inne plany. Bilety zakupione oryginalnie na trasę WMI-KUT-WMI za 70 PLN osoba, lecz w związku ze zmianą lotniska wylotu WMI na WAW, udało się zmienić ostatecznie na wylot z KTW oraz inny termin (15 – 18 czerwca). Lot przebiegał spokojnie. W samolocie poznaliśmy Łukasza który wraz z kolegą wybierał się na tydzień do Armenii (niestety w metrze szybko się zgubiliśmy). Jak zorientowaliśmy się później, koszt przejazdu marszrutką z Tbilisi do Erywania to 35 GEL.

Po przylocie całkiem sprawna kontrola paszportowa.

Jak widać niektórzy jeszcze smacznie śpią :) lotnisko nie jest zamykane na noc i posiada wygodne miejsca do spania – w nocy przemienia się w mini noclegownię ;)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przed terminalem roi się od naganiaczy którzy oferują przejazdy marszrutką do wybranych miast, my jedziemy do Tbilisi (cena marszrutki do Tbilisi: 10$ / 7,5€ /15 GEL. Można płacić w jakiej walucie się chce. Po drodze zatrzymuje się przy bankomacie i kantorze w Kutaisi i wtedy dopiero kierowca pobiera opłaty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wieża już ukończona (ładnie podświetlona w nocy)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po około 2 godzinach jazdy, 30 minut przerwy na śniadanie i pierwsza możliwość zasmakowania lokalnej kuchni (khachapuri). W barze poznajemy Arnikę oraz Piotrka (pozdrawiamy), z którymi wspólnie spędzamy pierwszy dzień.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

oraz napojów chłodzących

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po dojechaniu na dworzec didube, ruszyliśmy metrem ze stacji o tej samej nazwie do punktu docelowego – stacji Freedom Square (gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg). Koszt 1 przejazdu metrem to 0,5 GEL, jednak trzeba dodatkowo wykupić kartę za 2 GEL, aby przechodzić przez bramki metra (kaucja jest podobno zwracana przy oddawaniu karty). Karty można używać w kilka  osób, doładowuje się ją w specjalnych okienkach na stacjach metra.

Dworzec DidubeOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po dojechaniu na stację Freedom Square i wyjściu z metra, kierujemy się w prawo na freedom square, gdzie zaczynamy szukać naszego hosta. W poszukiwaniach pomagają nam Arnika, Piotr, Krzysiek (jedyna osoba w naszym gronie znająca rosyjski, co nam znacznie ułatwiło kontakt z tubylcami) oraz Rafał. Okazuje się iż mamy jakieś 200 metrów do naszej gospodyni z Airbnb.pl – gdzie dzięki programowi referencyjnemu mieliśmy nocleg za 0 PLN.

Nasz gospodyni dała nam mapki okolicy, chciała również dać kartę na metro, ale już mieliśmy. Świetną sprawą było to, iż miała przygotowaną dla swoich gości miejscową kartę prepaid do telefonu firmy BEELINE – dzięki której połączenia z Polską kosztowały ok 0,3 GEL za minutę. Koszt karty 3 GEL (tyle samo na karcie do wykorzystania). Trzeba wykupić miesięczny pakiet na połączenia międzynarodowe – instrukcja w TYM LINKU.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nasze drogi z pozostałą czwórką tu się chwilowo rozminęły. Wziąłem numer od Piotrka i wieczorem razem zwiedzaliśmy Tbilisi.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Budynek był do połowy zawalony, jednak jak szło zauważyć, na parterze był nadal zamieszkały

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czurczchela – miejscowy „smakołyk” – różne rodzaje orzechów oblane gęstym sokiem z winogron –  (nasz był bez smaku).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po południu spotkaliśmy się ponownie z Arniką oraz Piotrkiem, do których dołączył ich kuzyn wraz z dziewczyną (Marek i Kasia). Tak oto poszliśmy w 6 osób na obiad, ponownie zakosztować gruzińskiej kuchni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Koszt tego dania 10 GEL:OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Khinkali w cenie 0,6 GEL za sztukę (widać tylko kawałek po lewej):OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po obiedzie się rozdzieliliśmy i ponownie zwiedzaliśmy Tbilisi tylko we dwoje:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Różne rodzaje kawy do wyboru (możliwość zmielenia na miejscu)OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wieczorem ponownie połączyliśmy siły z czwórką (Arnika, Piotr, Marek i Kasia) i wspólnie udaliśmy się do restauracji na kolację. Przed posiłkiem, po mieście oprowadziła nas  Gruzinka – znajoma od Marka (gdzieś ją tam kiedyś poznał). Po kolacji, owa Gruzinka zamówiła dla nas taksówki – przyjemność ta wyszła nas szalone 3 GEL. Szybki prysznic i logowanie do łóżka.

Na następny dzień zaplanowaliśmy wyjazd do Kazbegi. Marszrutka z Didube za 10 GEL/os. Jechaliśmy ok 3 godzin, po drodze 5 minut przerwy na siku. Jako że nie chciało nam się wstawać wcześnie rano, na dworzec Didube dotarliśmy ok 10:20. Marszrutki do Kazbegi odjeżdżają chyba o pełnych godzinach. W marszrutce siedzieliśmy z przodu obok kierowcy, dzięki czemu miałem opcję zarządzanie oknem :D (ogólnie polecam wybierać siedzenia z opcją zarządzania oknem lub drzwiami – mamy albo przewiew, albo więcej miejsca na nogi). Z przerażeniem obserwowaliśmy naszego kierowce przy wyprzedzaniu na trzeciego i jego szaloną jazdę.

Kilka zdjęć z drogi do Kazbegi:

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po dojechaniu na miejsce, cel naszej podróży widać na wzgórzu, droga na górę zajęła nam 1h 20 minut, jednakże było warto

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na szczycie można uzupełnić zapas wody

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na szczycie zwiedziliśmy monastyr, pocykaliśmy kilka fot i czas na zejście na dół (ostatnia marszrutka do Tbilisi odjeżdża o 18:00). Po jakiś 10 minutach marszu złapaliśmy stopa w dół, dzięki czemu zdążyliśmy na marszturke o 17, przy której spotkaliśmy przypadkiem Krzyśka i Rafała (którzy jak się okazało również przylecieli tylko na weekend). Niestety nie zdążyli oni wejść na górę, gdyż przyjechali oni jeszcze później od nas.

Po powrocie na dworzec Didube, znaleźliśmy budkę z kebabami – 3,5 GEL mały kebab – ale jak dla nas ciężko było zjeść całość.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na przeciwko tej budki jest żółta budka z piwem i czaczą! Piwo 0,5L – 1,2 GEL, Czacza 100ml – 0,5 GEL (3 lari za butelkę 0,5L)

Gaumardżos! (Na zdrowie po gruzińsku)OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trochę zmęczeni podróżą (i czaczą ;)) ruszamy do hotelu. Umawiamy się pozostałą dwójką na jutrzejszy poranek i będziemy myśleć gdzie się udać.

Ostatecznie wybraliśmy Muzeum Józefa Stalina w Gori. Marszrutka kosztuje 3 GEL/os, należy przejść prawie na drugi koniec dworca Didube, gdyż niektórzy wołają nawet 5 GEL.

Znajdujmy stoisko z winem i czaczą – szklanka wina 1 GEL, o czaczę nie pytałem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Świeże!? mięso i rybyOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do Gori docieramy po ok 1,5h. Po drodze Krzysiek rozmawia z miejscową staruszką, która rzekomo jest wnuczką Cara Mikołaja II :D

W Gori za zwiedzanie Muzeum Stalina + wagonu pancernego którym podróżował płacimy 15 GEL. Z legitymacją studencką 10 GEL za całość.  W cenę wliczone zwiedzanie z Panią przewodnik, która opowiedziała wszystko po angielsku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Odpalać głowice!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zwiedzaniu muzeum, ruszamy w dalsza drogę. W Gori jest informacja turystyczna, pytamy o drogę do Kutaisi – mamy do wyboru albo marszrutke, albo pociąg – wybieramy to drugie. Do dworca mamy ok 15 minut pieszo, po drodze oglądamy miasto.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za bilet kolejowy na trasie Gori – Kutaisi, zapłaciliśmy 1 GEL/os. Jechaliśmy chyba 5 godzin, dwa razy dłużej niż marszrutką… Po przedziale co chwile ktoś chodził i coś sprzedawał. Z przodu przedziału jechała policja? (tudzież jacyś inni panowie w mundurach) i nie pozwolili robić zdjęć, zrobiłem tylko to jedno.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Do Kutaisi dojechaliśmy jak już było ciemno. Poszliśmy na miasto szukać jakiegoś jedzenia.  Po drodze minęliśmy jedną knajpę która jednak wyglądała na drogą, poszliśmy dalej. Jedyny otwarty Kebab udało nam się znaleźć na ulicy Tsminda Nino Street. Mapka jak dojść poniżej, za kebaba zapłaciliśmy 4 GEL.

kebab

Po posiłku, miła pani z Kebaba zamówiła nam taksówkę na lotnisko. 20 GEL za 4 osoby. Po wejściu na lotnisko, pierwsze wrażenie – drugie Bergamo – mini noclegownia. Nasze miejsca, które upatrzyliśmy po przylocie były w większości zajęte, ale w końcu jakoś się ułożyliśmy i poszliśmy spać. Rano pobudka ok 4:30, szybka toaleta i do kolejki do check-inu. Security przyczepiło się moich 5 pojemników po 100ml z czaczą. Po 10 minutach kłótni stanęliśmy na tym że 1 czacza na osobę, rozdałem buteleczki osobom za mną i mi przenieśli ;) (dzięki!).

Nasz plan w skrócie:

15.06 Katowice – Kutaisi – 00:50 – 06:00, marszrutka do Tbilisi, ok  12:00 na miejscu, zameldowanie, zwiedzanie Tbilisi
16.06 Przejazd do Kazbegi, powrót tego samego dnia do Tbilisi + nocleg
17.06 Przejazd do Gori, muzeum Stalina, przejazd pociągiem do Kutaisi, taksówka na lotnisko + nocleg na lotnisku
18.06 Kutaisi – Katowice – 06:30 – 07:45

Podsumowanie kosztów:
Wydatki na miejscu (raczej nie oszczędzaliśmy): 135 GEL/os
Bilety lotnicze: 70 PLN/os
Nocleg:  0 PLN
Suma: ok 340 PLN za osobę

Pozdrowienia dla wszystkich napotkanych po drodze polaków ;)

15 odpowiedzi do artykułu “Weekendowy wypad do Gruzji by Silesiair

  1. Ola

    Relacja świetna, też mi się marzy taki wypad do Gruzji :). Ale powiedzcie jakim cudem udało się Wam zakupić takie tanie bilety :)

  2. lucco

    rewelka! miałem jechać w tym samym terminie, jednak coś mi wypadło. Bardzo fajna relacja, z pewnością skorzystam :-)

  3. tom z Krakolot

    TAB Jednak warto zjeść tam również ten kebab – to danie w Grecji, Turcji i na Kaukazie wszędzie smakuje trochę inaczej (coś jak rakija na Bałkanach – wszędzie ma miejscową specyfikę produkcji i czymś się różni). Kebab w Tbilisi jest fantastyczny.
    Nie tylko wizy nie jest potrzebna – nie jest wymagany nawet paszport, sprawdziłem osobiście – wjeżdżając i wyjeżdżając na dowodzie osobistym. Dziwne że nikt na forach o tym nie pisze (ja to znalazłem na stronie Ambasady RP w Gruzji), ja wydałem prawie 200 PLN na paszport który nie był mi do niczego potrzebny.
    Przejazdy trochę zdrożały – dojazd do Tbilisi 20 GEL, Kazbegi 15 GEL.

Dodaj komentarz